Kiedy powiedzieć kocham cię po raz pierwszy

Pod­po­wia­da­my, kiedy jest od­po­wied­ni mo­ment ... ale nie mów pierwszy raz 'kocham Cię' zaraz po ... Żeby tylko nie przyszło ci do głowy powiedzieć pierwszy raz 'kocham Cię' po ... 10 powodów, dla których zbyt szybkie powiedzenie „Kocham cię” jest do bani. Jeśli naprawdę kogoś kochasz lub czekasz, by powiedzieć „kocham cię” po raz pierwszy, pamiętaj o tych 10 powodach i sprawdź swój potencjalny związek. Kiedy powiedzieć 'kocham cię'? 2019-12-09 21:42 kp ... Jude Law został ojcem po raz szósty! Phillipa Coan urodziła w czasie lockdownu ... Pierwszy raz od 7 lat wystapiła na ACM Awards Przeczytaj też: kiedy powiedzieć pierwszy raz „kocham Cię ... Wyznawanie miłości, szczególnie po raz pierwszy, niesie ze sobą ryzyko, że osoba, przed którą się otwieramy, może nie odwzajemniać naszych uczuć. Wyznanie miłości, która jest nieodwzajemniona, zazwyczaj kończy się w nieprzyjemny sposób, zarówno dla osoby ... Zdenerwowana przed wypowiedzeniem tych dwóch słów? Choć brzmią niepozornie, niosą za sobą wielkie znaczenie i nie zawsze czujemy się na siłach, by w końcu wyznać nasze uczucia. Kiedy powiedzieć 'kocham cię' po raz pierwszy? Mamy dla was kilka porad. Kiedy zdecydowanie nie wyznawać miłości. Nigdy nie mów pierwszy raz „kocham Cię” zaraz przed czy po seksie – jeśli to zrobisz, nie będziesz mógł być pewny tego, jak szczera była reakcja partnera na Twoje wyznanie. Niektórzy przed samym seksem powiedzą wszystko, co według nich może zadowolić drugą osobę, a tym samym ...

Pasta o Julce

2018.07.11 15:21 Arald98 Pasta o Julce

PROLOG
lvl 9 Dawid idę sobie radośnie do podbazy to jeszcze ten czas, w którym lubi się chodzić do szkoły na początku lekcja Religii, potem przerwa - czas zabaw wszystko supi, gramy sobie w berka myślałem już, że to będzie taki piękny dzień gdy Golem przyszedł do szkoły... Golem był dwa lata starszy, i ciągle się nade mną znęcał nauczyciele nic mu nie robili, bo jego ojciec wpłacał im jakieś dotacje na kiju właśnie biegłem od ściany do ściany, aby uciec przed berkiem wtedy Golem znikąd podstawił mi nogę i przewróciłem się na twarz straciłem wtedy chyba trzy zęby mleczne przechodząc rzucił tylko ze śmiechem "Uważaj jak biegasz młody!" moje oczy zalały się łzami a koledzy zaczęli śmieszkować byleby przypodobać się Golemowi taka sytuacja nie miała miejsca po raz pierwszy zawsze, gdy chciałem być sam, uciekałem do szkolnej kotłowni mój tata - konserwator pracujący w szkole zawsze był zajęty i nie zauważał jak przemykam przez jego pokój żeby wejść do dziury znajdującej się za dużym bojlerem pomieszczenie, do którego prowadziła dziura (nazywane przeze mnie Smoczą Grotą) mogłoby pomieścić trzech dojrzałych mężczyzn jednak sama dziura, była nawet dla małego mnie dość ciasna jak zwykle wtuliłem się w kąt wyłożony miękką gąbką po chwili, po przeciwnej stronie Groty usłyszałem jakiś dźwięk na początku uznałem, że to tylko syczenie rury podłączonej do bojlera jednak gdy po chwili źródło dźwięku zaczęło świecić mi w oczy latarką okazało się, że jest to mała dziewczynka siedziała skulona w kącie i płakała, na mój widok odrobinę się przestraszyła jako mały gówniak jeszcze nie do końca wiedziałem jak into loszki więc zacząłem rozmowę najlepiej jak potrafiłem:
(D)awid - "Co robisz w mojej kryjówce? Idź stąd!" (J)ulka - "To wcale nie twoja kryjówka, jest tak samo moja, jak i twoja!" D - "Byłem tu pierwszy! Zaraz powiem mojemu tacie i cię stąd wygoni!" J - "To zróbmy tak - ty pozwolisz mi tutaj siedzieć, a ja pomogę ci rozprawić się z tym chłopakiem, który ci dokucza." J - "Przecież dlatego tu siedzisz i płaczesz, prawda?" D - "Wcale nie płaczę! Nie jestem frajerem! A skąd wiesz, że Golem mi dokucza?" J - "Golem?" - zaśmiała się pod nosem, jakby chciała sprawiać wrażenie, że ukrywa coś przede mną J - "Twój Golem to tak na prawdę całkiem pocieszny chłopak, każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki" D - "Niech będzie! Mamy układ, nie wierze ze Golem się ode mnie odczepi przez jakąś babę!" J - "Podaj mi mały palec" - powiedziała wysuwając malutki palec prawej ręki, który zdawał się znikać w świetle latarki złapałem ją za palec używając mojego, tak właśnie miała się rozpocząć moja wieloletnia przygoda z Julką plan zgładzenia Golema stworzony przez Julkę był bardzo przebiegły na początek, miałem odciągnąć szkolną sekretarkę z sekretariatu przygotowałem czerwoną farbę i rozcieńczyłem wodą bez zbędnych ceregieli, gdy drzwi do sekretariatu się otworzyły wylałem na siebie zawartość przygotowanego pojemnika i zacząłem krzyczeć gdy ja trzepałem się na ziemi i zebrałem wokół siebie jakiś tuzin nauczycieli - Julka podeszła do komputera w sekretariacie i wydrukowała około trzydziestu zdjęć ojca Golema - pana Żarowicza oczywiście moi rodzice zostali wezwani do szkoły i miałem karę na wychodzenie z domu, ale jak niedługo później się przekonałem opłacało się gdy następnego dnia przyszedłem do szkoły na każdej ścianie było zawieszone zdjęcie ojca Golema z dorysowanym wąsem i napisem "ŻARÓWA PARÓWA" jak przystało na śmieszków w naszym wieku Golem gdy przyszedł do szkoły i zobaczył swojego starego na drzwiach ubikacji zaczął krzyczeć, że dowie się kto to zrobił i zabije afera na całą szkołę, specjalnie zwołali rodziców większości uczniów żeby znaleźć sprawcę ale to był dopiero początek poczekaliśmy aż wszystko się uspokoi w międzyczasie trochę lepiej poznałem Julkę
Dziewczyna jest rok młodsza ode mnie, ma krótkie blond włosy, które często wiąże w kitki. Jej tata importuje owoce i warzywa zza granicy i sprzedaje wielu firmom w Polsce. Jej mama jest malarką i aktorką teatralną. Lubi czytać książki i oglądać filmy oraz malować. Przez 8 lat przeprowadzała się kilka razy. W skrócie - życie zupełnie inne od mojego. Ja - syn szkolnego konserwatora i bezrobotnej chorej matki żyłem w zupełnie innym świecie.
kolejną fazą naszego planu, było dać znać Golemowi kto stąpa mu po piętach, jednocześnie będąc odpornym na kontrataki planem było wkręcić mu, że mamy zdjęcia jak pije piwo i wyślemy jego tacie wszyscy w szkole wiedzieli, że Golem rzeczywiście popija od czasu do czasu zobrazujcie to sobie - mały chłopaczek i drobna dziewczynka grożą dwa razy większemu chłopakowi prosto w twarz oczywiście - plan nie wypalił w głowie przewijały mi się wszystkie możliwe sytuacje, od spłukiwania w toalecie po łamanie kości starałem się jednak udawać pewnego siebie, byłem przekonany, że Julka wpadnie na jakiś pomysł jednak gdy się odwróciłem, zauważyłem ją schowaną za drzwiami łazienki i stałem tam, sam na sam, ja i mój odwieczny wróg Golem zaczął napierać na mnie chcąc mnie złapać całe życie przeleciało mi przed oczami, a nie było ono za długie próbując zablokować cios Golema, instynktownie podniosłem kolano do góry, utrzymując się na jednej nodze dzięki bogu zrobiłem to w odpowiednim momencie i w wyniku mojej paniki mój przeciwnik już leżał na ziemi oszołomiony ciosem z kolana w brodę wtedy wszyscy wokół zaczęli klaskać i śmiać się na widok płaczącego Golema ja jednak wcale nie byłem szczęśliwy, nie mogłem uwierzyć, że w momencie apogeum naszego starcia Julka zostawiła mnie samego po chwili zobaczyłem ją wybiegającą z toalety, z uśmiechem na twarzy odsłaniającym brakujące mleczne zęby podbiegła i wystawiła rękę jednoznacznie licząc na zwycięską "piątkę" D - "Dlaczego mnie tu zostawiłaś? Mogłem zginąć!" J - "Wcale nie! Wiedziałam, że ci się uda, musiałeś tylko uwierzyć w siebie" D - "Po prostu przyznaj, że się wystraszyłaś i uciekłaś... W końcu jesteś dziewczyną, nie wiem czego się spodziewałem" odszedłem pozostawiając Julkę z pobłażliwą miną, nie wydawała się ona smutna, wręcz przeciwnie, z jakiegoś powodu czuła radość i dumę następnego dnia Golem przeprosił mnie za wszystko co mi zrobił, wytłumaczył, że jego ojciec zajmuje się tylko i wyłącznie pracą, nie ma dla niego czasu i tylko na mnie odreagowywał od tego czasu zacząłem kumplować się z dwa lata starszym chłopakiem imieniem Grzesiek w końcu "każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki" zobaczyłem się z Julką i spytałem, dlaczego ona płakała gdy spotkaliśmy się w Grocie odpowiedziała "Mój tata miał wypadek" nagle zbladła po chwili ciszy spytałem "Zostaniesz moją przyjaciółką?" uśmiechnęła się do mnie i pobiegła w stronę klasy
AKT I
lvl 14 przyjaźnię się od dłuższego czasu z Grześkiem właściwie to dzięki niemu stałem się dość popularny w szkole no i oczywiście jest jeszcze Julka jej ojciec zginął w tamtym wypadku zabrał ze sobą czteroosobową rodzinę z nadjeżdżającego zza zakrętu pojazdu od tamtego czasu bardzo się do siebie zbliżyliśmy, spędzaliśmy więcej czasu razem niż samotnie łączyło nas kilka zainteresowań - filmy, podobny rodzaj muzyki mimo wielu różnic, a może właśnie dzięki nim bardzo dobrze się dogadywaliśmy i zawsze mieliśmy jakiś temat do rozmowy w każdej szkole istnieje podział na kilka grup popularni, nerdy, metalowcy itp. itd. my tworzyliśmy swoją własną - we dwoje każdy ze szkoły nas znał, chociaż nic o nas właściwie nie wiedział nazywano nas pobłażliwie "Kochasiami" w pewien piątek wracałem do domu bardzo późno, pomagałem w organizacji dyskoteki szkolnej była zima, bardzo szybko się ściemniało szedłem właśnie aleją, która skraca moją drogę do domu o jakieś 300m rodzice zawsze zabraniali mi tędy chodzić nocą, nie ma tutaj żadnych reflektorów i często nocują tu bezdomni księżyc świecący między budynkami odbijał się w kałużach powstałych po niedawno wytopionym śniegu na budynku po lewej świeci lekką purpurą hotelowy neon pod skórzanymi butami słyszę powolny, harmonijny dźwięk pluskającej wody nagle staje się on dużo szybszy zdałem sobie sprawę, że ktoś za mną biegnie zacząłem biec przed siebie w strachu przed przestrogami rodziców w końcu skręciłem chowając się w wejściu do miejscowej rzeźni stałem odwrócony do ściany, licząc na szczęście cały się trzęsłem nagle poczułem delikatny dotyk na moich plecach oczywiście przestraszyłem się i krzyknąłem jako odpowiedź otrzymałem "Cicho bądź głuptasie!" wtedy zdałem sobie sprawę, że to Julka odwróciłem się do niej i już miałem coś powiedzieć, gdy zasłoniła mi usta delikatną drobną dłonią wyraźnie dając mi znak abym zachował ciszę za jej plecami zauważyłem dwa cienie szybko przemykające przez aleję staliśmy tak około dwóch minut, Julka cały czas trzymała rękę na moich ustach w końcu wyjrzała zza rogu i dała mi znak do wyjścia w drugiej ręce trzymała dużą butelkę szkockiej D - "To ty pijesz?" J - "Jasne, że nie!" - odpowiedziała z cichym śmiechem, jakby nadal bała się, że "cienie" wrócą D - "W takim razie skąd to masz?" J - "Ukradłam" - grymas na jej twarzy ukazywał samouwielbienie i dumę co bardzo mnie zdziwiło D - "Ukradłaś!? Że co?" J - "Nie panikuj, odniosę jutro obiecuję!" J - "Chodziło tylko o odrobinę adrenaliny, rozumiesz prawda?" - powiedziała sarkastycznie, jako że wiedziała, iż nigdy nie byłem ryzykantem J - "Masz zamiar tak tu stać? No chodź, pokażę ci coś!" pobiegłem żwawo za Julką, wyraźnie podekscytowany, zawsze uwielbiałem jej tajemniczość po 30. minutach już staliśmy pod budynkiem szkoły za dziurawą rynną leżała drewniana płyta, która po odsunięciu odsłaniała wybite okno dające dostęp do kotłowni szkolnej Julka odważnie wskoczyła do środka i wyciągnęła w moją stronę rękę z uśmiechem wskoczyłem za nią, po chwili już staliśmy przed "Smoczą Grotą" staliśmy tam dobre pięć minut, wtedy złapała mnie za rękę i przytuliła do ramienia miała na sobie kremowy sweter, czarną spódnicę do kolan i czarną czapkę założoną na uszy w taki sposób aby odsłonić jedynie jasną grzywkę lekko powiewającą przez ciepłe powietrze ze szkolnej wentylacji po chwili gwałtownie wzięła z biurka młotek i zaczęła powiększać wejście do Groty weszła do środka i pociągnęła mnie za rękę usiedliśmy oboje oparci o miękką wykładzinę Julka wyjęła z plecaka świecę i z pomocą zapałek rozpaliła ją rozświetlając małe pomieszczenie oparła głowę o delikatną ścianę, jej oddech uspokoił się, stał się ledwo słyszalny J - "Myślisz, że kiedy nas już tu nie będzie, to czy ktokolwiek będzie za nami tęsknił?" jej głos był spokojny i melodyjny, był cichy ale rozniósł się po kotłowni harmonijnym echem D - "Nie wiem i szczerze mówiąc to nie obchodzi mnie to" J - "Właściwie to mnie chyba też nie..." jej ciemnozielone oczy zaszkliły się, widać było w nich rozmyty blask świecy D - "Ale zawsze możemy liczyć na siebie, prawda?" momentalnie rozpromieniała a na jej twarzy pojawił się stłumiony uśmieszek, jakoby spodziewała się moich słów przez chwilę patrzyliśmy wspólnie w ogień świecy odwróciłem się próbując coś powiedzieć zobaczyłem leżącą spokojnie Julkę, jej oddech był rytmiczny i spokojny - spała przykryłem ją moim płaszczem i zabrałem butelkę whiskey wyszedłem z dziury i odniosłem butelkę do sklepu, przepraszając za to co zrobiłem na szczęście sprzedawca okazał się całkiem miłym facetem wróciłem do szkoły i położyłem się obok Julki po chwili zasypiając
AKT II
lvl 17 wyprowadziłem się do miasta, tak się złożyło, że razem z Julką nowe znajomości, pierwsze inby właśnie na jednej z nich poznałem Natalię wysoka, śliczna brunetka, marzenie każdego faceta w okolicy trochę zacząłem olewać Julkę, w moim domu ciągle przesiadywała pierwsza miłość Julka wydawała się uradowana, że miałem dziewczynę bardzo zmieniła się przez te kilka lat, stała się bardziej skryta i cicha nawet zaczęły się lubić - wspólnie malować paznokcie i inne takie babskie sprawy cieszyłem się, ale w głębi duszy miałem nadzieję na odrobinę zazdrości minęły trzy miesiące a Natalia zamieszkała z nami nasze mieszkanie było całkiem spore, tylko dwa pokoje ale z pokaźną powierzchnią w szkole szło mi świetnie i w dodatku w każdy weekend inby ze śliczną dziewczyną moją osiemnastkę spędziliśmy w trójkę w plenerze, nie chciałem robić z niej imprezy gdy Julka zasnęła przeżyłem swój pierwszy raz z Natalią mijały kolejne tygodnie od czasu do czasu wpadał do nas Grzesiek ale nie będę tracił czasu na opisywanie moich relacji z nim w każdym razie był to mój najlepszy kumpel pewnego razu poszedłem z Grześkiem i Natalią do klubu Julka musiała uczyć się do egzaminu i tak zawsze tylko stała przy barze i wychodziła bardzo szybko typowa imprezowa rutyna lufa, lufa, do łazienki na blanta, kolejna lufa minęło tak z 2 godziny na tańczeniu, ładnie się wkręciłem poznałem jednego Tomka, gadaliśmy sobie o filmach, wydawał się spoko mordeczką z oczu zniknęli mi Grzesiek i Natalia no to idę do łazienki ich poszukać, nawet w damskiej sprawdziłem - nic idę na parking zapalić fajkę no a z mojego samochodu słychać jęki otwieram drzwi a tam Grzesiek pier,doli moją dziewczynę oczywiście tłumaczenie, że to przez alkohol i zioło kazałem im obu spier,dalać do domu wróciłem wkur,wiony jak nigdy, zebrałem rzeczy Natalii i wyrzuciłem przed mieszkanie Julka nawet o nic nie pytała, wyraźnie wyczuła co się stało położyłem się do łóżka całą noc nie mogłem spać późną nocą do mojego pokoju przyszła Julka stanęła przed moim łóżkiem, w długiej koszulce sięgającej jej prawie do kolan z mokrymi, rozpuszczonymi włosami chwilę tak stała i patrzyła na mnie, chyba myśląc, że śpię jej sylwetka była idealnie widoczna w świetle księżyca przebijającym się przez firany po chwili cicho podeszła do łóżka i delikatnie wsunęła pod grubą, ciężką kołdrę przytulając do mojej piersi oczywiście pomyślałem, że to dość jednoznaczne ale nie myślałem o tym za dużo owej nocy po dużej ilości alkoholu obudziłem się wcześnie rano, obudził mnie dźwięk rozbijanej butelki piętro wyżej Julka wciąż spała a spod puchowej kołdry wystawał tylko jej mały nosek objąłem ją delikatnie przez te wszystkie intensywne dla mnie miesiące ona pilnie się uczyła, nigdy mi nie dorównując lecz będąc niewiele gorsza nigdy nie chodziła na imprezy, zawsze wolała ciszę i spokój od facetów również się odganiała jestem też przekonany, że nigdy się nawet nie całowała - mimo niewątpliwej urody może jest lesbijką? Nie - nie ukrywałaby tego przede mną Natalia miała dwóch facetów przede mną, nie była dziewicą gdy zaczęliśmy być razem poczułem się dość wyjątkowo myśląc, że nikt nie zbliżył się do Julki tak bardzo jak ja mimo, że jedynie się czasem przytulaliśmy, to jej ciało należało do mnie tak jak do nikogo innego nigdy wcześniej co ja w ogóle gadam? ona wcale nie jest w moim typie... to po prostu dobra koleżanka muszę jej powiedzieć, że nic z tego nie będzie wyskoczyłem z łóżka, ubrałem się i usiadłem na fotelu stojącym przed łóżkiem na którym wciąż spała Julka po jakiś dwudziestu minutach otworzyła oczy ziewając i przeciągając się niczym kot spojrzała na mnie ze słodkim uśmiechem czułem się okropnie będąc zobligowanym do powiedzenia jej co o nas myślę w końcu w ogóle do siebie nie pasowaliśmy! D - "Słuchaj, powiem prosto z mostu... My nie możemy być razem, ja nie myślę o tobie w ten sposób" na jej twarzy pojawił się grymas zdziwienia a jej oczy zalały się łzami D - "To nie chodzi o to, że czegoś ci brakuje, po prostu... nie pasujemy do siebie, wolę inny typ dziewczyny" mój głos stał się drżący, wręcz histeryczny nawet nic nie odpowiedziała, tylko wybiegła z płaczem ubrała się i wyszła
AKT III
Julka wróciła wtedy bardzo późnym wieczorem, śmierdziała alkoholem, była kompletnie pijana było to do niej bardzo niepodobne, wystraszyłem się położyła się na kanapie i zaczęła śmiać opowiedziała mi o poznanym chłopaku, dała mu swój numer i umówiła się za kilka dni chyba nigdy nie widziałem jej tak szczęśliwej wywołało to u mnie zakłopotanie, trochę mnie to dobiło ale w końcu czego się spodziewałem? Sam tego chciałem następnego wieczora poszedłem trochę odreagować na imprezę do pobliskiego klubu oddalonego zaledwie trzy przecznice od mojego mieszkania poznałem tam Weronikę, była bardzo ładna choć inteligencją nie grzeszyła, ale właściwie to tego było mi trzeba po kilku drinkach i gładkiej gadce była moja mi alkohol jakoś do głowy nie uderzył ale zabrałem ją do mieszkania kazałem jej być cicho, żeby nie obudzić Julki ale była tak pijana, że obijała się o wszystko na swojej drodze wreszcie doszliśmy do mojego łóżka, popchnęła mnie na nie i od razu przeszła do rzeczy jakoś nie sprawiało mi to takiej przyjemności jakiej się spodziewałem... nagle w całym mieszkaniu rozbłysło światło w progu drzwi stała Julka i patrzyła na nas przez chwilę zaczęła się wydzierać, że jest moją dziewczyną i kazała Weronice spier,dalać z naszego mieszkania gdy ta wybiegła z mieszkania całkiem naga Julka zaczęła się głośno śmiać mi wcale nie było do śmiechu D - "Wytłumaczysz mi co to było? Myślisz, że możesz odpie,rdalać takie rzeczy!?" J - "Och daj spokój, znajdziesz sobie kolejną idiotkę" D - "Ha! Ty jesteś po prostu zazdrosna bo wcale mi się nie podobasz a od tylu lat się o to starasz!" D - "Zrozum - MIĘDZY NAMI NIC NIE MA - NIC!" trochę mnie poniosło nie... bardzo mnie poniosło J - "Myślisz, że jesteś lepszy ode mnie? Ja miałam tyle facetów na twoje miejsce, że nawet sobie nie wyobrażasz ty imbecylu!" J - "Ja robiłam tak dużo dla ciebie! Myślisz, że ktokolwiek zna cię tak jak ja? Że ktokolwiek sprawi, że będziesz szczęśliwy tak jak ja bym to zrobiła?" D - "O mnie nie masz co się martwić, ja będę szczęśliwy mogę ci to nawet obiecać!" nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w taki sposób wybuchła J - "Masz rację... To koniec, mi już też nie zależy, idę do Marcina on chociaż o mnie w ogóle dba" D - "Marcina? Doroszańskiego Marcina? hahaha nie mówisz serio prawda?" J - "O co ci tym razem chodzi, co?" D - "Przecież on jest dilerem, nie mów, że nie wiedziałaś" J - "Wiedziałam ale nie obchodzi mnie to, on jest czuły i zależy mu na mnie" D - "No dalej Julka, nie bądź głupia przecież jemu zależy tylko na tym żeby cię zaliczyć i dobrze o tym wiesz!" J - "I może tego chcę! Tylko ty możesz sobie pozwolić na coś takiego?" D - "Daj spokój... ty nie jesteś taka. Przepraszam okej? Nie chciałem cię zdenerwować... Usiądźmy i pogadajmy na spokojnie" J - "Dobre mi sobie!" wybiegła z mieszkania z hukiem, byłem strasznie wkur,wiony wyjąłem z lodówki butelkę tequilli i usiadłem przed telewizorem minęły jakieś dwie godziny, było późno, zacząłem się martwić z głowy nie mogłem wyrzucić obrazu jej kochającej się z tym prostakiem co ja odje,bałem!? przecież zawsze mi na niej zależało! Zawsze ją kocha... czy ja? tak tak! Zawsze ją kochałem! Kur,wa mać co ja zrobiłem! moje serce przepełniła zazdrość i strach mimo, że ledwo stałem na nogach to wsiadłem do samochodu zadzwoniłem do Grześka on gdy tylko odebrał zaczął mnie przepraszać i pytał co się stało ja tylko spytałem o adres Marcina i rozłączyłem się minęło może 10 minut i już stałem przed blokiem, w którym mieszka Marcin wszedłem na trzecie piętro i stanąłem przed mieszkaniem nr. 7 w powietrzu czuć było zapach marihuany i alkoholu wziąłem głęboki oddech i zapukałem energicznie do drzwi otworzył Marcin, jego oczy były całe czerwone, ewidentnie był cholernie naćpany za jego plecami zobaczyłem Julkę, w samej bieliźnie, z strzykawką na stole moje serce na chwilę kompletnie stanęło powodując przeszywający ból w piersi wbiegłem do środka, delikatnie złapałem za szyję Julki próbując wyczuć tętno było bardzo słabe, a może wcale nie jest tak źle? Może to tylko alkohol uderza mi do głowy? w każdym razie muszę jej pomóc! wyjąłem z kieszeni telefon drżącymi rękoma wystukałem 112 po słowach "Potrzebuję karetki na ulicę..." poczułem pistolet przy skroni i usłyszałem "odłóż ten telefon skurwielu" zrozumiałe - zaraz wpadłaby tu policja i Marcin poszedłby siedzieć odwróciłem się do niego twarzą, spojrzałem prosto w oczy z pogardą na jego twarzy zobaczyłem uśmiech, pogardliwy kur,wa uśmiech jakby ze mnie kpił złapałem za jego ręce i podniosłem w taki sposób, że pistolet był skierowany ku górze jednak Marcin, dobrze zbudowany był silniejszy ode mnie po chwili przepychanki słychać wystrzał oboje upadliśmy na ziemię nie poczułem żadnego bólu szybko zacząłem obmacywać każdą część swojego ciała w panice szukając dziury od kul Marcin robił to samo Ha! Nic mi nie jest! ale Marcin też jest cały gdzie jest kula? nie potrzebowałem długiego czasu na odpowiedź odwróciłem się i zobaczyłem kanapę powoli zalewającą się krwią a w brzuchu Julki dziurę od kuli to co wtedy poczułem nie może zostać opisane słowami uczucie utraty ukochanej osoby przez własną arogancję i głupotę szybko wziąłem ją na ręce i pobiegłem do samochodu moje oczy były ciągle pełne łez, jechałem jak szalony nie raz mijając czerwone światła wreszcie dojechałem cały brzuch Julki był we krwi a na fotelu powstała jaskrawa kałuża szybko wbiegłem do szpitala wołając histerycznie o pomoc po chwili widziałem jak wieźli Julkę na salę operacyjną
AKT IV
minęła godzina, lekarze skończyli operować pielęgniarka powiedziała mi, że Julka jest w stanie krytycznym i jutro dowiemy się czy będą potrzebne kolejne operacje spojrzałem na nią leżącą w łóżku szpitalnym była spokojna, spała dokładnie ją obejrzałem duże czoło, krótkie nogi, lekko wykrzywiony nosek wszystkie wady jakie wcześniej zauważałem przemieniły się w odchylenia od ideału, kosmetyczne błędy popełnione przy kreacji anioła położyłem się obok głaszcząc jej miodowe włosy dużo myślałem o tym co przeszliśmy razem, o tym, że nigdy nie byłem sam dzięki niej o tym, jak ją potraktowałem i gdzie nas to doprowadziło po kilku minutach obudziła się otwierając duże zmęczone, zielone oczka i patrząc na mnie zadziwiona D - "Cześć" zacząłem śmiać się przez łzy D - "Jak się czujesz?" J - "Bywało lepiej" J - "Przepraszam... To wszystko moja wina!" D - "Nie przepraszaj! To wcale nie twoja wina, tylko i wyłącznie moja i to ja bardzo przepraszam" D - "Kocham cię, mała, na prawdę. Nie wiem dlaczego nie mogłem się do tego przyznać" objęła mnie i pocałowała w policzek D - "Wszystko już będzie dobrze. Pamiętasz co planowaliśmy? Ty będziesz aktorką a..." J - "... a ty prezydentem, tak pamiętam. Zamieszkamy na wsi i będziemy produkować bimber a potem umrzemy w wieku 80 lat jako szczęśliwi staruszkowie" D - "Ale my byliśmy naiwni jak to wszystko wymyślaliśmy!" J - "Wcale nie! Jeszcze nam się uda zobaczysz!" D - "Nie o to chodzi! Dużo lepiej byłoby hodować zioło!" na twarzy Julki pojawił się szeroki uśmiech patrzyliśmy na siebie przez długi czas wtedy pierwszy raz ją pocałowałem przytuliła się do mnie mocno i zasnęła byłem tak szczęśliwy, że chciałem zacząć krzyczeć chyba przez dwadzieścia minut śmiałem się do samego siebie wtedy zasnąłem Julka zmarła tej nocy w wyniku obrażeń wewnętrznych gdy się obudziłem w jej drobnej, zimnej rączce znalazłem pogięte zdjęcie to było nasze pierwsze wspólne zdjęcie po zamieszkaniu razem na odwrocie napisała:
"Wiem, że będziesz teraz załamany ale nie ma o co się martwić wyjdź teraz ze szpitala, pójdź do sklepu, ukradnij najdroższą butelkę szkockiej jaką znajdziesz. Teraz przyjdź do szkoły, przytul się do miękkiej wykładziny i podaj mi mały palec. I bądź szczęśliwy - obiecałeś mi to! "
submitted by Arald98 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]


2017.12.18 23:49 ben13022 Jak nie zostaje się gwiazdą piłki. O Adrianie Doherty który mógł być drugim Giggsem.

Adrian Doherty mógł być drugim Giggsem lub Messim. Talent i determinacja jednak nie wystarczyły. Dziś nikt o nim nie pamięta. Zrobić karierę w piłce nożnej nie jest wcale łatwo. W Anglii udaje się to jednemu chłopakowi na 8 tys. poświęcających młodość na treningi. Kiedy 8 października 2016 r. w 40. minucie meczu eliminacji do mistrzostw świata w Rosji Arkadiusz Milik odniósł kontuzję w starciu z Duńczykiem Jannikiem Vestergaardem, było jasne, że czeka go trudna rehabilitacja i długa walka o powrót do formy. Milik rozgrywał właśnie niezły mecz w barwach reprezentacji, a co ważne, świetnie przyjął się w nowym klubie. Po niezbyt dla niego udanych mistrzostwach Europy, gdzie mimo jednej strzelonej bramki daleko mu było do roli jednego z liderów kadry, jaką odgrywał w trakcie eliminacji, przeniósł się z Ajaksu Amsterdam do SSC Napoli za 35 mln euro.
Transfer robił wrażenie nie tylko kwotą, ale i skalą wyzwania, Milik miał bowiem zastąpić króla strzelców Serie A, Argentyńczyka Gonzalo Higuaina, który zamienił Neapol na Turyn. Wychowanek Rozwoju Katowice z miejsca zaczął zdobywać bramki. Tuż przed kontuzją był najbardziej wydajnym napastnikiem w Europie: gola strzelał co 53 minuty, częściej niż Messi. Zerwane więzadło w lewym kolanie oznaczało przynajmniej kilka miesięcy przerwy.
Dwa dni po spotkaniu z Danią napastnik przeszedł operację w Rzymie. Wydawało się, że ma z głowy większą część sezonu, jednak już w styczniu wrócił do treningów, a na początku lutego znalazł się po raz pierwszy w kadrze meczowej Napoli. Drugą połowę sezonu miał wprawdzie dużo gorszą od pierwszych miesięcy, ale letnie sparingi, w których regularnie strzela, wskazują, że w zaczynającym się niebawem sezonie powinien stanowić o sile klubu i reprezentacji.
25 lat wcześniej podobnej kontuzji doznał Adrian Doherty. 23 lutego 1991 r. w meczu rezerw Manchesteru United i Carlisle United 17-latek z Irlandii Północnej uszkodził więzadło krzyżowe w prawym kolanie. Gdyby nie uraz, najpewniej już 2 marca debiutowałby w przetrzebionej kontuzjami pierwszej drużynie w meczu z Evertonem wraz z Ryanem Giggsem i synem Alexa Fergusona, Darrenem. Nazwisko Doherty'ego nic dziś czytelnikom nie powie. Inaczej niż nazwiska jego rówieśników i chłopców o rok młodszych, którzy są dziś znani jako „Class of '92", najsłynniejsza grupa wychowanków w historii Czerwonych Diabłów. Zalicza się do niej wspomnianego Giggsa, Paula Scholesa, braci Phila i Gary'ego Neville'ów, Davida Beckhama i Nicky'ego Butta. Cała szóstka osiągnęła w futbolu klubowym właściwie wszystko, co możliwe. Ale to właśnie Doherty'emu pisano największą karierę. Porównywano go –jak każdego ponadprzeciętnie utalentowanego chłopaka z Ulsteru – z George'em Bestem. Dla wielu był jak Andriej Kanczelskis, Cristiano Ronaldo i Ryan Giggs w jednym. Ten ostatni przyznawał zresztą, że to Adrian miał prawdopodobnie większy talent.
Gary Neville, wspominając jeden z meczów juniorów United, do których miał niebawem dołączyć, stwierdził, że nigdy czegoś podobnego nie widział. „Trzeba uważać, gdy robi się tego rodzaju porównania, ale z piłką przy nodze zachowywał się jak Messi. Doc (przydomek Doherty'ego – red.) byłby jak Messi albo David Silva. Był nieziemski".
Trudno oczywiście wróżyć, jak potoczyłaby się kariera Doherty'ego, ale nawet jeśli traktować powyższe porównania z dużym dystansem, musi być w nich ziarno prawdy – padają z ust wszystkich, których na potrzeby znakomitej biografii „Forever Young: The Story of Adrian Doherty, Football's Lost Genius" („Wiecznie młody. Historia Adriana Doherty'ego, straconego piłkarskiego geniusza") przepytał Oliver Kay. Zresztą najlepszym dowodem na wyjątkowy talent pochodzącego ze Strabane (położonego niedaleko Derry) chłopaka jest to, że właśnie on jako pierwszy z Class '92 podpisał zawodowy kontrakt. Choć Alex Ferguson proponował mu umowę na pięć lat, Doherty odmówił, wywołując konsternację szkockiego menedżera. Najpierw zasugerował, że lepsza byłaby umowa na rok, ostatecznie zgodził się na trzy. Od zawsze chadzał własnymi ścieżkami. Nie był pewien, czy jako 21-latek będzie jeszcze chciał grać w piłkę. Z drugiej jednak strony mówił ojcu, że w tym wieku będzie najlepszy na świecie.
Możliwe, że tak by się stało, gdyby nie to, że na początku lat 90. zerwanie więzadła było niemal jak wyrok, szczególnie dla nastolatka. W 2016 r. Milik potrzebował trzech miesięcy rehabilitacji, a do gry wrócił po czterech miesiącach. Ćwierć wieku wcześniej Doherty stracił dwa lata, w dodatku te najważniejsze w piłkarskiej karierze, bo to właśnie między 17. a 19. rokiem życia, gdy następuje przejście z piłki juniorskiej do seniorskiej, zwykle rozstrzyga się przyszłość młodych zawodników.
Dlaczego tak się stało? Trudno powiedzieć, czy to kwestia błędnej diagnozy czy tylko pecha. Więzadła krzyżowego nie zoperowano, czekano aż kolano dojdzie do siebie. Po kilku miesiącach Adrian wrócił do treningów. Ból dawał o sobie znać, ale zdawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. W październiku Doherty wznowił treningi. Powrót na boisko okazał się jednak początkiem końca. W meczu z Marine Youth 7 grudnia 1991 r. nadwerężone więzadło uległo zerwaniu. Dopiero niespełna rok po pierwotnej kontuzji, dokładnie 17 lutego 1992 r., Doherty przeszedł operację. Dziś to zabieg niemal rutynowy. Wiąże się z długą przerwą, ale gwarantuje powrót do zdrowia.
W przypadku młodego juniora Manchesteru operacja „nie zakończyła się powodzeniem", jak ujął to Jim McGregor, były fizjoterapeuta United. Doherty nigdy nie odzyskał pełni sprawności. Kiedy w 1993 r. wrócił do gry, Czerwone Diabły były na fali. Klub miał właśnie zdobyć pierwszy tytuł mistrzowski od 1967 r., a juniorzy z Beckhamem, Buttem, Scholesem i Garym Neville'em w składzie sięgali po młodzieżowy Puchar Anglii. Doherty nie mógł się odnaleźć w nowym otoczeniu, nie przypominał zresztą szesnastolatka z niesamowitym startem do piłki, który przeciwników mijał jak tyczki. W czerwcu dobiegał końca jego kontrakt. Alex Ferguson nie był zainteresowany przedłużeniem umowy. Mimo kilku niezłych występów pod koniec sezonu, najbardziej utalentowany do niedawna junior nie rokował większych nadziei. I jak tysiące innych chłopców, nie dostał drugiej szansy.
To, co dla większości nastolatków jest końcem świata, dla Doherty'ego było początkiem nowego, spokojniejszego życia. Wprawdzie po zwolnieniu z Manchesteru Adrian próbował jeszcze sił w piłce, strzelił nawet gola dla Derry City (jedynego w seniorskiej karierze!) po pięknym rajdzie prawą stroną, lecz po miesiącu gry uznał, że wielki futbol się dla niego skończył. Pewnie bez trudu znalazłby zatrudnienie w lepszej lidze niż irlandzka, być może z czasem przebiłby się nawet do któregoś z klubów Premier League, a potem reprezentacji Irlandii Północnej (choć jako katolik nie czuł się najlepiej w kadrze młodzieżowej, w której przeważali protestanci z Belfastu). Postanowił jednak zatrudnić się w fabryce czekoladek w Preston.
Mogłoby się wydawać, że opuścił rodzinne Strabane, by nie słyszeć na ulicach, że to „ten, któremu nie wyszło w United", że porzucił piłkę, by nie zmagać się z łatką niespełnionego talentu. To tylko część prawdy. Futbol dla Doherty'ego nigdy nie był całym światem. Owszem, poświęcał mu się bardzo, przed przenosinami do Manchesteru trenował z zapałem, szybkość wypracował sam – nie była w jego przypadku cechą wyłącznie wrodzoną. Ale za pierwsze odłożone w Manchesterze pieniądze kupił gitarę i maszynę do pisania, a nie jak jego rówieśnicy – krzykliwe ciuchy. Na treningi jeździł rowerem, podczas gdy koledzy z juniorskiej drużyny czekali tylko, aż w końcu kupią pierwszy samochód. Im droższy, tym lepiej. Doherty rzadko też zaglądał do modnych klubów, wolał spędzać czas w knajpkach, w których różni młodzi wykonawcy prezentowali swoje utwory. Słuchał Boba Dylana, zdarzało się, że szedł z gitarą do miasta, by śpiewać „Like a Rolling Stone" czy „All Along The Watchtower". Nie dla pieniędzy, nigdy mu na nich nie zależało, poza tym i tak dostawał wysoką jak na nastolatka tygodniówkę. Dla przyjemności – muzykę i literaturę kochał w równym stopniu co piłkę.
W United Doherty uchodził za dziwaka, choć warto dodać, że dziwaka bardzo lubianego. 16-letni Ryan Giggs nie miał pojęcia, kto to taki ten cały Dylan. Juniorzy interesowali się tym, czym zwykle interesują się chłopcy w ich wieku – piłką i dziewczynami. Adrian czytał rosyjskich i francuskich klasyków, pisał piosenki i wiersze, a na początku kariery w Manchesterze wziął się do, ostatecznie nieukończonej, powiastki filozoficznej „Przygody Humphreya i Bodegarda", która w zachowanych fragmentach przypomina nieco – zachowując wszelkie proporcje – skrzyżowanie Wolterowskiego „Kandyda" z „Bouvardem i Pecuchetem" Flauberta. Piosenki i wiersze Doherty'ego zwiastują niewątpliwy talent: są błyskotliwe, często oparte na efektownych grach słów, a przede wszystkim skrzą się humorem.
Latem 1992 r. przechodzący żmudną rehabilitację Adrian poleciał do Nowego Jorku. Niebawem dołączył do niego przyjaciel muzyk Leo Cussons. Doherty postanowił poszukać szczęścia i nagrać płytę. Kontraktu wprawdzie nie udało się podpisać, ale koncertowanie w Nowym Jorku i życie wśród tamtejszej bohemy było bodaj najszczęśliwszym czasem w życiu młodego piłkarza.
W Preston Adrian zarabiał wystarczająco, żeby się utrzymać. Nie potrzebował więcej. Każdą kolejną pracę traktował poważnie, ale do żadnej się nie przywiązywał. Co pewien czas wracał do Strabane, do kochających rodziców i rodzeństwa, a potem znów wyjeżdżał. Czasem decydował przypadek, jak wtedy, gdy przesuwał palcem na mapie i trafił na Preston, innym razem było to starannie zaplanowane. W 2000 r. postanowił spróbować sił w Holandii. Za pośrednictwem agencji dostał pracę w firmie meblarskiej. W weekend wybrał się do Hagi. Rankiem w niedzielę 7 maja wpadł do kanału. Nie umiał pływać. Wyłowiono go, ale nigdy nie wybudził się ze śpiączki. Zmarł 9 czerwca. Dzień później, w dniu jego 27. urodzin, w Brukseli rozpoczęły się mistrzostwa Europy, które rozgrywano w Belgii i Holandii.
Szybko pojawiły się plotki, że z powodu złamanej kariery sięgał po butelkę, ale z raportu policyjnego jasno wynika, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jak w Dylanowskim „Like a Rolling Stone" Adrian Doherty snuł się „bez domu i celu". Na pogrzebie jego młodszy brat zagrał inną, stosowniejszą do okoliczności piosenkę Dylana, „Forever Young", która zaczyna się od słów „Oby Bóg zawsze cię błogosławił i strzegł".
Tragiczna historia Doherty'ego nie należy do wyjątków. Grający w juniorach Tottenhamu Hotspur Josh Lyons, po tym, jak klub zwolnił go w wieku 16 lat, wpadł w depresję, z której nigdy nie wyszedł. W wieku 26 lat popełnił samobójstwo. Młodzi piłkarze, szczególnie ci najbardziej utalentowani, którym wróży się wielką karierę, zmagają się z presją nieznaną zwykle ich rówieśnikom i często narażeni są na wielkie rozczarowanie. Kiedy trafiają do wielkich klubów w wieku kilku albo kilkunastu lat, liczą, że podbiją świat. W rzeczywistości jednak są tylko trybikami w wielkiej machinie generującej niewyobrażalne dochody. Wszyscy chcą na nich zarobić – kluby, trenerzy, agenci, nierzadko także sami rodzice. Jak podaje Michael Calvin w książce „No Hunger In Paradise: The Players. The Journey. The Dream" („Nie ma głodu w raju. Piłkarze. Podróż. Marzenie"), jedynie 0,5 proc. tych, którzy w wieku dziewięciu lat są częścią angielskiego systemu szkolenia, wystąpi w drużynie seniorów. Dalej jest nie lepiej: 98 proc. tych, którzy w wieku 16 lat otrzymają stypendium klubowe w jednej z drużyn z pierwszych pięciu poziomów rozgrywkowych, nie robi profesjonalnej kariery. Z 400 zawodników, którzy w wieku 18 lat podpisują profesjonalny kontrakt z drużyną z Premier League, jedynie ośmiu gra na tym samym poziomie rozgrywek w wieku lat 22. Albo ujmując rzecz inaczej: z 1,5 miliona chłopców grających w zorganizowanych strukturach juniorskiej piłki do Premier League trafia tylko 180. Szansa zrobienia prawdziwej kariery to 0,012 proc.
W świecie piłki nigdy nie było takich pieniędzy jak dziś. Chłopcy, którzy nie zagrali poważnego meczu, zarabiają po 10–20 tysięcy funtów tygodniowo. Everton sprowadził właśnie 17-letniego obrońcę Lewisa Gibsona i 18-letniego skrzydłowego Josha Bowlera łącznie za 10 milionów funtów. Nie wiadomo, czy którykolwiek z nich zagra kiedykolwiek w Premier League. Przez cztery lata liga angielska zainwestowała 400 milionów funtów w program szkolenia juniorów. Do 2020 r. zainwestuje kolejnych 400.
Kluby coraz częściej zatrudniają psychologów, dysponują wspaniałymi ośrodkami treningowymi rodem z Disneylandu, stwarzają wprost idealne warunki do rozwoju, ale nadal traktują zawodników jak towar, możliwość zarobku. Obiecują wspaniałe kariery, ściągają setki chłopaków, choć niewielu z nich dostanie szansę gry, i dają im złudzenie uczestnictwa w czymś wielkim. Gdy potrzebne jest ich wsparcie, zamykają im drzwi przed nosem, jak Manchester United Doherty'emu. A przecież nawet najbardziej utalentowany 15-latek nie może być pewien, że wdrapie się na szczyt. Josep Colomer, jeden z trenerów Messiego, mówi, że widział wielu chłopców równie utalentowanych co Argentyńczyk. Oprócz talentu potrzeba bowiem odpowiednich ludzi w najbliższym otoczeniu, umiejętności radzenia sobie z presją, mentalności zwycięzcy, cierpliwości, pracowitości, poświęceń (zwykle rezygnacji z pozapiłkarskiego życia towarzyskiego i wykształcenia) i mnóstwa szczęścia. Nawet to niczego jednak nie gwarantuje.
Dziesięcioletni Nathaniel Clyne usłyszał w Arsenalu, że jest za mały. Dziś gra w Liverpoolu i reprezentacji Anglii. Freddy Adu miał zostać nowym Pele, w wieku 14 lat grał z dorosłymi, strzelał bramki w amerykańskiej Major Soccer League i podpisywał rekordowe kontrakty z Nike. W pewnym momencie chciał go nawet ściągnąć Alex Ferguson. 31 sierpnia Adu, już 28-letni, przyjechał na testy do beniaminka polskiej Ekstraklasy, Sandecji Nowy Sącz, tylko po to, żeby ostatecznie nie dostać nawet szansy zaprezentowania umiejętności. Maciej Korzym gra dziś właśnie w Sandecji, której jest wychowankiem. Nikt nie wróżył mu takiej kariery, jaką przepowiadano Adu, ale jako szesnastolatek przebijał się do pierwszego składu Legii Warszawa, zaliczył testy w Chelsea Londyn i grał w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Wielkiej kariery nie zrobił, jednak na tle większości rówieśników osiągnął sukces: żyje z piłki, nie został przemielony i wypluty przez system.
Calvin podaje liczne przykłady patologii: od zwolnienia 16-letniego bramkarza, który od piątego roku życia związany był z klubem, za pośrednictwem strony internetowej (dodatkowo z błędem w nazwisku), przez ojca wydzierającego się na sześciolatka po słabym treningu w Manchesterze United, po szemranych agentów, którzy obiecują 12-latkom i ich rodzinom miliony funtów i znikają, gdy tylko coś się nie układa, skautów Manchesteru City, chcących ściągnąć do klubu trzylatka (!), którego matka wrzuciła filmik na Facebooka, i wreszcie łapówki za przyjęcie do klubu. I na koniec ujawniony w październiku 2016 r. skandal pedofilski z udziałem trenerów pracujących w latach 70., 80. i 90., w ramach którego do 30 czerwca 2017 r. zidentyfikowano 276 podejrzanych, 741 ofiar i 1886 przypadków molestowania. Odrzuceni przez kluby piłkarze nie mają pomysłu na życie ani alternatywy, wpadają w depresję, czasem kończą jako członkowie gangów. „Nie jestem w stanie oglądać dziś piłki – mówi jeden z ojców w książce Calvina – bo za każdym razem, gdy widzę młodego zawodnika, zastanawiam się, ile było ofiar".
Sytuację młodych zawodników bodaj najlepiej podsumowuje Chris Ramsey, który w 1999 r. zdobył z reprezentacją Anglii do lat 20 młodzieżowe mistrzostwo świata i trenował takie gwiazdy jak Steven Gerrard, Ashley Cole czy Jonathan Woodgate: „Pomyślcie o dzieciaku, który trafia do klubu w wieku siedmiu lat i zostaje zwolniony jako 18-latek. Przez wszystkie te lata trenuje cztery razy w tygodniu i gra mecze, które – jak mu powtarzają – mają znaczenie. Spędza cały ten czas na dojazdach, pewnie z nazbyt gorliwym ojcem nad głową. Towarzyszy mu rodzeństwo, a on żyje sezonami, choć nie jest jeszcze piłkarzem. (...) Uwielbiam obserwować chłopców przebijających się do pierwszej drużyny. Kocham to. Nienawidzę tylko tego, co temu towarzyszy. Nie cierpię wszystkich tych oszustów. Interesuje mnie chwila, gdy stoję przy linii, krzycząc na chłopaków i wspierając ich. Bywam dla nich bezwzględny. Bywam ich przyjacielem. Uwielbiam ich, kieruję nimi, jestem dla nich psychologiem. Ale po prostu nie mogę znieść pieniędzy, kłamstw, całej tej okropnej strony gry". Legendarny dyrektor akademii Middlesbrough F.C. Dave Parnaby, który postanowił w wieku 62 lat zakończyć pracę przy szkoleniu juniorów, lapidarnie podsumowuje: „To wspaniały sport, tylko branża do kitu".
źródło: http://www.rp.pl/Plus-Minus/308109924-Jak-nie-zostaje-sie-gwiazda-pilki.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


KOCHAM CIE KASIU!!!! Przy kominku - Katarzyna Jamróz, Ryszard Rynkowski, Bogusław Mec Jak powiedzieć Kocham Cie inaczej ? -Projekt Iluzja- Odcinek 5 Marcinluczak1 - Wyznanie Miłości (pierwsza piosenka autorska) Dla mojej żony - KOCHAM CIĘ ! ★ You're Still The One + POLSKI TEKST w opisie Tezet - Kocham Cię Rzeczy, które zobaczycie po raz pierwszy w życiu - YouTube Kiedy Ona Chce Cię Pocałować?? Nie marnuj okazji!! Jak Powiedzieć Dziewczynie Że Ją Kocham - Jak Napisać Że Się Ją Kocha?

Kiedy powiedzieć 'kocham Cię'? Oto odpowiedni moment na ...

  1. KOCHAM CIE KASIU!!!!
  2. Przy kominku - Katarzyna Jamróz, Ryszard Rynkowski, Bogusław Mec
  3. Jak powiedzieć Kocham Cie inaczej ? -Projekt Iluzja- Odcinek 5
  4. Marcinluczak1 - Wyznanie Miłości (pierwsza piosenka autorska)
  5. Dla mojej żony - KOCHAM CIĘ ! ★ You're Still The One + POLSKI TEKST w opisie
  6. Tezet - Kocham Cię
  7. Rzeczy, które zobaczycie po raz pierwszy w życiu - YouTube
  8. Kiedy Ona Chce Cię Pocałować?? Nie marnuj okazji!!
  9. Jak Powiedzieć Dziewczynie Że Ją Kocham - Jak Napisać Że Się Ją Kocha?

Kiedy Ona Chce Cię Pocałować?? Nie marnuj okazji!! ... Po Czym Poznać, Że Ona Chce Cię Pocałować? ... 3 sposoby na pierwszy pocałunek z dziewczyną - Duration: 7:50. Przy kominku mrok zapadł szary jak mgła Przy kominku piosenkę starą ktoś gra Powracają wspomnienia z dawnych tych dni Gdy po raz pierwszy 'kocham cię' mówiłe... Jesteśmy absolutnie pewni, że każdy z Was codziennie korzysta z Internetu. Każdego dnia jesteśmy zalewani taką ilością informacji, że nasz mózg nie jest w st... Odcinek Walentynkowy, jest również prezentem dla mojej przecudownej i prze-cierpliwej dziewczyny, którą możecie poznać w ostatnich scenach :) Dziękuje, że jeszcze wytrzymujesz ze mną ... Kiedy ujrzałem Cię po raz pierwszy, ujrzałem miłość Kiedy pierwszy raz mnie dotknęłaś, poczułem miłość Od tego czasu jesteś tą jedyną, którą kocham. Wygląda na to, że się nam ... Jak powiedzieć dziewczynie, że się ją kocha - lepiej tego nie robić pierwszy. Gdy zbyt wcześnie powiesz dziewczynie, że ją kochasz, to wyjdziesz na niedojrzałego chłopczyka. Bardziej ... Kiedy pierwszy raz Cie zobaczyłem czułem się jak w niebie... Czułem ze będziesz mą jedyną Miłością za którą jestem w stanie oddać swoje życie! ... Powiedzieć Tobie, że Cię kocham ... gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy, powiedzieć, że Cię kocham, bo jesteś dla mnie wszystkim. oddałabyś za mnie życie? ja bym za Ciebie oddał, dziękuję Bogu, że ktoś taki po świecie ... Kochani po raz pierwszy stworzyłem swoją autorską piosenkę. Zapraszam do odsłuchania! ... Czy ci powiedzieć, że ja Cię kocham ... O tobie tylko śnię kiedy noc ma się zaczyna x 2